4.5.1 « Wielka popularność. »

—Józef Harazin, uczeń. Nasza szkoła, 1986., s. 33-34.
Wszyscy czuliśmy, iż razem tworzymy « coś », co wrosło nam w serca i z czego byliśmy dumni. Nieraz starczyło, że mała część chóru znalazła się razem, a już rozbrzmiewały piosenki śpiewane na głosy tak dobrze i sprawnie, jakby dyrygowane przez profesora Bergera.
Dyrygent nasz kładł wielki nacisk na precyzyjne wyćwiczenie każdego szczegółu. Zdarzało się jednak na niektórych koncertach, że pod wpływem szczególnej atmosfery, profesor nieoczekiwanie zupełnie inaczej poprowadził nas swoją energiczną pałeczką, pomagając mimiką i czujnym wzrokiem zza swych okularów. My pierwsi bywaliśmy tym zaskoczeni, ale burza oklasków po ostatnim akordzie była dowodem, że umiał wyczuć jak w danym momencie trzeba było zaśpiewać, i że chór zdyscyplinowany i zgrany poszedł za nim.
Wszyscy z przyjemnością słuchali naszego śpiewu. Chór cieszył się wielką popularnością nie tylko w murach liceum, ale i u rodaków przebywających w okolicy, jak i u naszych gospodarzy i przyjaciół Francuzów. Mówiły nam o tym nieszczędzone, gorące brawa po wykonaniu każdej pieśni, które jakże często musieliśmy bisować.
Występy chóru miały trzy zasadnicze charaktery: pierwszy, szkolny, to jest nasz udział we wszystkich uroczystościach urządzanych dla liceum i gimnazjum; drugi, religijny, czyli coniedzielny śpiew podczas sumy w miejscowym kościele ; a trzecim były koncerty dla rodaków i dla Francuzów w bliższej i dalszej okolicy Villardu.
Na akademie szkolne, urządzane właściwie tylko dla profesorów i uczniów, Francuzi, szczególnie młodzież, wpraszali się często żeby posłuchać chóru.
Jeśli chodzi o nasz śpiew w kościele, to dał on chórowi największy rozgłos. Jak magnes przyciągał on tłumy wiernych (słuchaczy), których kościół nie mógł pomieścić. Przychodzili nie tylko mieszkańcy Villard-de-Lans, ale i ukrywający się w górach Vercors partyzanci i uciekinierzy. Nasz repertuar kościelny składał się nie tylko z licznych pieśni polskich, ale i łacińskich do muzyki słynnych kompozytorów, jak na przykład Gounoda, którą profesor Berger z pamięci odtworzył i zharmonizował.
Koncerty chóru dla publiczności odbywały się nie tylko w sali Hôtel du Parc czy w sali kina w Villard-de-Lans. Śpiewaliśmy też dalej, dla Polaków w ośrodkach w Grenoble, w Allevard-les-Bains, Manosque, Gréoux-les-Bains i w innych miejscowościach…
Francuzi nagradzali niekończącymi się brawami i oklaskami wykonania, tak naszych polskich pieśni jak również francuskich, których kilka mieliśmy w swoim repertuarze. Szczególnie jednak zachwyceni byli wykonaniem ich hymnu państwowego. Ileż to razy podchodzili do nas z entuzjastyczną pochwałą, że „tak pięknej Marsylianki jeszcze nie słyszeli, to było po prostu nadzwyczajne”.


