—Od 1924 r. Zygmunt Lubicz-Zaleski reprezentował we Francji polskie Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego.
Znał więc dobrze arkana francuskiego życia politycznego i ludzi sprawujących władzę. Rząd marszałka Pétaina dalej działał w oparciu o osoby piastujące wysokie stanowiska jeszcze przed zawieszeniem broni w 1940 r. Lubicz-Zaleski spotykał się z nimi i uzyskał dyskretne, ale realne i nieodzowne poparcie.
- Zygmunt Lubicz-Zaleski, dyrektor — Pamiętnik 1939-1945. Od Grotowic do Buchenwaldu, op. cit., s . 88-89, 130
W Vichy jestem od wczoraj rano (18 września 1940 r.). (…) udałem się wprost do Ministerstwa Oświaty, gdzie spotkała mnie przykra niespodzianka. Châtelet został usunięty ze stanowiska dyrektora enseignement du second degré [nauczania drugiego stopnia, przyp. tłum.]. Na jego miejsce przychodzi rektor Terrachet. Zmiana nie na lepsze, ale i nie na gorsze. Obaj ludzie dużej wartości. Ale Terrachet ma przyjechać dopiero za osiem dni ! Wobec tego wyłuszczam sprawę gimnazjum Cypriana Norwida p. Bruhatowi, który pełni funkcję inspektora generalnego. Robi on dobre wrażenie, ale jak rzecz załatwi? Do J. Chevaliera nie mogę się na razie dostać, ale obiecuje mi Bruhat jak najżyczliwsze załatwienie obu spraw: gimnazjum i przyjmowania naszej młodzieży do liceów francuskich. Wymieniamy z p. Bruhatem kilka uwag na temat klęski i… nadziei. Mówimy domyślnikami raczej, ale rozumiemy się doskonale. (…) Rosset, dyrektor szkół wyższych, ocenia położenie bez domyślników, mocno i prosto z mostu… « La guerre n’est pas finie ! [Wojna się nie skończyła, przyp. tłum.] » woła z tajoną zawziętością. Pan Rosset jest wyraźnie przyjazny nam i traktuje sprawę przyjmowania młodzieży polskiej do szkół wyższych z maksymalną życzliwością. Naturalnie, nie jest całkowicie pewien decyzji sfer najwyższych (wobec nacisku obcego).
Dzisiejsza wizyta u dyrektora generalnego enseignement technique (nauczanie techniczne, przyp. Tłum.), nieporównanego w swadzie, impecie i geście dyrektora Luca – była naprawdę wzruszająca. (…) mówiliśmy długo o wielu rzeczach. W sprawie udostępnienia naszej młodzieży kształcenia się w szkołach francuskich Luc jest kategoryczny: « Tak, naturalnie, tak. » Proponuje on, co prawda, aby sprawę potraktować zasadniczo : minister oświaty, minister spraw zagranicznych, rząd, decyzja zasadnicza… Gdy mu jednak tłumaczę, że ta metoda w obecnych warunkach może doprowadzić do odmowy – godzi się prawie natychmiast i bierze na siebie całkowitą odpowiedzialność w granicach swoich kompetencji. Mamy tedy prawo powoływać się na niego wobec władz szkolnych.
Równocześnie z Liceum w Villard-de-Lans zajmuję się, naturalnie, sprawami naszej młodzieży uniwersyteckiej. Zachowanie się ministerstwa Éducation nationale [Edukacji Narodowej, przyp. tłum.] jest bardzo przyjazne : Jacques Chevalier z jednej strony, Luc, później Terrachet, zresztą wszyscy. Żałuję, że nie zapamiętałem nazwiska tego dyrektora departamentu szkół powszechnych, przez którego załatwiłem ważną sprawę otworzenia zamkniętych już (przez gorliwego inspektora Schmidta) naszych szkół w departamentach północnych. Później był on dyrektorem departamentu szkół średnich i tam również ofiarowywał swoją pomoc Villard-de-Lans. Pomocy tej (materialnej) nie przyjąłem, ale z opieki administracyjnej naturalnie skorzystaliśmy.